Everton wygrał walkę o pomocnika? Hackney miał wybrać Moyesa

Everton miał wykonać konkretny ruch po Haydena Hackneya. Według „The Times” klub z Goodison Park uzgodnił z Middlesbrough pakiet wart do 25 milionów funtów, a pomocnik miał wybrać projekt Davida Moyesa mimo późnego zainteresowania Crystal Palace.
W raporcie mowa o podstawie w wysokości 16,5 miliona funtów oraz bonusach, które mogą podnieść całą operację o kolejne 8 milionów. To nie jest drobny transfer uzupełniający kadrę. Everton sięga po zawodnika, który ma wejść na poziom Premier League po mocnym okresie w Championship i od razu dostać miejsce w planie trenera.
Moyes ma być ważnym argumentem Evertonu
Najciekawszy element tej historii dotyczy wyboru piłkarza. Hackney miał postawić na Everton i pracę z Moyesem, choć Crystal Palace również pojawiło się przy nazwisku pomocnika. Dla Evertonu to istotne, bo klub zyskuje nie tylko potencjalne wzmocnienie środka pola, ale też sygnał, że potrafi wygrać rywalizację o zawodnika z innym klubem Premier League.
Sam etap sprawy nadal wymaga precyzyjnego języka. Według „The Times” kluby mają porozumienie, natomiast do domknięcia pozostają jeszcze warunki indywidualne i formalności. To różnica, która przy transferach z Championship do Premier League często decyduje o tempie finalizacji.
Everton szuka ruchu z natychmiastowym sensem
Hackney pasuje do profilu transferu, który ma dać Evertonowi energię w środku pola bez wchodzenia w absolutnie najwyższy segment rynku. Kwota jest znacząca, ale na tle cen w Premier League może być czytana jako inwestycja w zawodnika z potencjałem wzrostu.
Jeżeli formalności zostaną dopięte, Everton zyska pomocnika, którego wybór ma być też małym zwycięstwem wizerunkowym. W letnim oknie takie ruchy bywają dla klubów środka tabeli równie ważne jak same nazwiska.
Transfer byłby także ważnym sygnałem dla kibiców Evertonu. Po okresie ostrożności i ograniczeń klub potrzebuje ruchów, które nie wyglądają wyłącznie jak łatanie braków. Hackney ma być kandydatem do realnej roli, a nie tylko nazwiskiem dopisanym do szerokiej kadry.
Dla samego piłkarza wybór Evertonu oznaczałby wejście do ligi, w której każdy błąd jest natychmiast widoczny.



