Anglia wygrała grupę, ale Reuters widzi problem przed DR Konga

Anglia weszła do fazy pucharowej z pierwszego miejsca w grupie, ale wokół drużyny Thomasa Tuchela nie ma poczucia pełnej kontroli. Reuters opisuje ją jako zespół, który ma nazwiska, lecz po fazie grupowej wciąż szuka płynności.
Najbliższym rywalem Anglików będzie Demokratyczna Republika Konga. Sam zestaw brzmi jak starcie faworyta z underdogiem, ale materiał Reutersa idzie w inną stronę. Anglia wygrała grupę L, jednak remis 0:0 z Ghaną i problemy z kreatywnością zostawiły po sobie sporo pytań.
Tuchel ma gwiazdy, ale potrzebuje więcej iskry
Jude Bellingham, Harry Kane i reszta ofensywnych liderów dają Anglii ogromny potencjał, lecz w fazie grupowej nie zawsze przekładało się to na lekkość gry. Reuters podkreśla właśnie tę różnicę między jakością personalną a obrazem drużyny na boisku.
Ważną informacją kadrową jest powrót Declana Rice’a do dyspozycji. To może dać Anglii więcej stabilności w środku pola. Po drugiej stronie listy są Reece James i Jarell Quansah, wskazani przez źródło jako niedostępni.
DR Konga nie przyjeżdża po pamiątkowe zdjęcie
DR Konga awansowała jako najwyżej sklasyfikowany zespół z trzeciego miejsca. Do tego potrafiła odwrócić mecz z Uzbekistanem na 3:1, co dobrze pasuje do narracji o rywalu niewygodnym, odpornym i groźnym w konkretnych momentach.
Dla Anglii to test cierpliwości, tempa i decyzyjności pod bramką. Nazwiska dają jej przewagę na papierze, ale faza pucharowa rzadko nagradza same reputacje.



