Djed Spence odmienił swoją historię. Joker Anglii rośnie w siłę

Djed Spence zaczynał mundial jako jedno z najczęściej kwestionowanych nazwisk w kadrze Anglii. Przed półfinałem z Argentyną jego pozycja wygląda zupełnie inaczej. Boczny obrońca Tottenhamu zagrał we wszystkich sześciu spotkaniach turnieju, a jego wejścia z ławki stały się dla Thomasa Tuchela sposobem na podniesienie tempa i dodanie drużynie energii.
Reuters przypomina, że Spence zebrał krytykę po meczu z DR Konga, gdy rywale zdobyli bramkę po akcji przeprowadzonej jego stroną. Ten moment mógł utwierdzić sceptyków, ale faza pucharowa przyniosła zwrot. Zmiennik okazał się potrzebny przeciw Meksykowi, a w ćwierćfinale z Norwegią jego szybkość pomogła Anglii w wymagających warunkach.
Wejścia z ławki zmieniły odbiór Spence’a
Spence nie musiał wywalczyć stałego miejsca w podstawowej jedenastce, by zaznaczyć swoją wartość. Jego atutem pozostaje uniwersalność na bokach obrony oraz zdolność do natychmiastowego wejścia w intensywność spotkania. Gdy rywale są już zmęczeni, ofensywne rajdy i tempo Anglika mogą zmienić obraz gry.
Istotny jest też fizyczny wymiar tej historii. Piłkarz występuje z osłoną podbródka po złamaniu szczęki, którego doznał jeszcze w Tottenhamie. Mimo tego nie unika pojedynków i pozostaje dostępny dla selekcjonera w decydującej części turnieju.
Argentyna może znów uruchomić angielskiego jokera
Tuchel nie ogłosił Spence’a podstawowym zawodnikiem na półfinał. Dotychczasowy przebieg mundialu pokazuje jednak, że w planie Anglii jest dla niego konkretna rola. Przy meczu o takiej stawce ławka rezerwowych może przesądzić o wyniku równie mocno jak wyjściowa jedenastka.
Jeszcze niedawno powołanie Spence’a wywoływało pytania, zwłaszcza przy nieobecności Trenta Alexandra-Arnolda. Teraz dyskusja dotyczy raczej chwili, w której powinien pojawić się na boisku. To najlepszy dowód, jak szybko jeden turniej potrafi zmienić pozycję piłkarza w reprezentacji.



