
Athletic Club otrzymał przed letnimi sparingami trzy dobre wiadomości. Josean Lekue przekazał, że Maroan Sannadi, Álex Berenguer i Beñat Prados są dostępni do gry w meczach towarzyskich. Każdy wraca po innym problemie zdrowotnym, dlatego sztab będzie mógł stopniowo zwiększać ich obciążenia.
Najdłuższą drogę przeszedł Prados, który zakończył etap powrotu po urazie więzadła krzyżowego przedniego. Możliwość występu w sparingu jest ważnym krokiem, ale nie oznacza automatycznie gotowości do rozegrania pełnych 90 minut. Pierwsze mecze mają pomóc w bezpiecznym odbudowaniu rytmu.
Maroan i Berenguer wracają do dyspozycji
Maroan zmagał się z problemem dotyczącym kolana i łąkotki. Berenguer miał drobniejsze dolegliwości, które również wyłączyły go z części pracy. Teraz obaj mogą pojawić się w spotkaniach przygotowawczych, co zwiększa możliwości sztabu przy dzieleniu minut i sprawdzaniu wariantów na nowy sezon.
Dla Athleticu to istotne przede wszystkim dlatego, że sparingi służą nie tylko budowaniu formy, ale też ustalaniu ról. Powracający zawodnicy dostaną okazję, by wejść w trening meczowy bez presji oficjalnego wyniku. Ich reakcja na kolejne obciążenia będzie ważniejsza niż jednorazowa liczba rozegranych minut.
Ostrożny optymizm przed sezonem
Aktualizacja Lekue poprawia sytuację kadrową, lecz nie wyznacza terminów pełnej gotowości na spotkania ligowe. Athletic może korzystać z całej trójki w sparingach i obserwować postępy każdego zawodnika osobno. Największe znaczenie ma powrót Pradosa po poważnym urazie, ale również dostępność Maroana i Berenguera daje trenerom większą swobodę w przygotowaniach. Kolejne tygodnie pokażą, jak szybko każdy z nich będzie mógł przejść od kontrolowanych występów do pełnego obciążenia.
Najbliższe sparingi będą przede wszystkim sprawdzianem reakcji organizmu. Wynik sportowy schodzi tu na drugi plan wobec bezpiecznego zwiększania minut.



