Newcastle United patrzy na odkrycie mundialu. Cena może zaboleć

Johan Manzambi wyrósł na jedno z nazwisk, które po mundialu może trafić do gorącego obiegu transferowego. Transfery.info podaje za Sky Sports i Keithem Downie’em, że Newcastle United wykazuje poważne zainteresowanie piłkarzem SC Freiburg.
Mundial podbił notowania
Manzambi nie potrzebował wielu spotkań, żeby zostawić po sobie ślad. Trzy bramki i asysta w trzech występach to bilans, który naturalnie przyciąga uwagę klubów z Premier League. Newcastle patrzy na niego nie tylko przez liczby, ale też przez profil zawodnika mogącego wejść do intensywnej, fizycznej ligi.
Wątek ma też konkretny kontekst kadrowy. Według raportu Manzambi jest rozważany w związku z możliwą luką po odejściu Sandro Tonalego. To nie oznacza automatycznej sprzedaży Włocha, ale pokazuje, że klub z St James’ Park przygotowuje warianty na wymagające lato.
Freiburg zna wartość swojego piłkarza
Największym hamulcem może być cena. Zawodnik Freiburga ma być wyceniany na około 42 miliony funtów. Taka kwota nie jest potwierdzoną transakcją, lecz punktem odniesienia, który od razu ustawia sprawę na poważnym poziomie.
Freiburg może przy tym grać czasem. Po takim turnieju zainteresowanie zwykle jest największe od razu, ale klub sprzedający nie musi przyjmować pierwszego sygnału z Anglii. Wycena na poziomie 42 milionów funtów jest także komunikatem dla innych chętnych: jeśli ktoś chce wejść do rozmowy, musi przygotować ofertę z najwyższej półki.
Newcastle w ostatnich latach często musi ważyć ambicję z rozsądkiem finansowym. Manzambi wygląda jak zawodnik z dużym sufitem, ale wycena po turnieju zawsze zawiera element ryzyka. Jeśli klub uzna, że to potencjalny następca ważnego ogniwa, rozmowy mogą nabrać tempa. Jeśli nie, temat może zostać w notesie na później.
Newcastle musi więc odpowiedzieć sobie na proste pytanie: czy mundialowy błysk Manzambiego jest początkiem większej historii, czy momentem, za który rynek każe zapłacić premię. Freiburg nie wygląda na klub, który łatwo odda zawodnika po turnieju, a Premier League często płaci najwięcej właśnie za takich piłkarzy – młodych, rozpędzonych i świeżo po występie na wielkiej scenie.



