
Joan Laporta przestał mówić o Juliánie Álvarezie wyłącznie językiem ogólnego zainteresowania. Prezes Barcelony potwierdził, że klub przedstawił Atlético Madryt znaczącą ofertę, ale od razu zaznaczył jej granice. Propozycja ma określony termin ważności i nie będzie podbijana bez końca.
W rozmowie cytowanej przez „AS” Laporta przyznał, że Barcelona ogłosi termin w odpowiednim momencie. Podkreślił również, że po wyjaśnieniu wcześniejszego nieporozumienia z Miguelem Ángelem Gilem Marínem negocjacje nie ruszyły naprzód. Katalończycy pozostają zainteresowani napastnikiem, lecz nie zamierzają podporządkować całego okna warunkom drugiej strony.
Barcelona wysyła Atlético czytelny sygnał
Publiczna wypowiedź prezesa zmienia temperaturę tej sagi. Atlético wie już, że oferta nie będzie leżała na stole bezterminowo, a Barcelona nie planuje wchodzić w niekończącą się licytację. To również komunikat skierowany do otoczenia zawodnika: klub wykonał konkretny ruch, ale oczekuje odpowiedzi w wyznaczonych ramach.
Álvarez pozostaje najważniejszym nazwiskiem tej wypowiedzi, choć Laporta odniósł się też do innych piłkarzy ofensywnych. Zapewnił, że Barcelona nie chce rozstawać się z Raphinhą. W sprawie Ferrana Torresa stwierdził natomiast, że klub nie ma wiedzy o konkretnym ruchu dotyczącym Hiszpana.
Laporta potwierdza transfer Adeyemiego
Prezes Barcelony oficjalnie potwierdził również pozyskanie Karima Adeyemiego. Chwalił szybkość reprezentanta Niemiec i pracę wykonaną przez Deco. Tym samym jeden ofensywny ruch został domknięty, podczas gdy rozmowy o Álvarezie pozostają w punkcie, w którym kluczowa jest odpowiedź Atlético.
Barcelona ma więc wzmocnienie na skrzydło i jednocześnie utrzymuje presję w negocjacjach o środkowego napastnika. Laporta nie dał jednak podstaw do ogłoszenia przełomu. Jego słowa pokazują przede wszystkim, że kataloński klub ustalił własny limit czasu i finansowego zaangażowania.
Układ ofensywy pozostaje przy tym szerszy niż jedna negocjacja. Adeyemi poszerza wybór na skrzydłach, Raphinha ma pozostać, a sytuacja Ferrana nie przyniosła konkretnej oferty. Barcelona może więc prowadzić rozmowy z Atlético bez przekonania, że brak Álvareza pozostawi ją bez innych rozwiązań. To bardzo wyraźnie wzmacnia wiarygodność warunków postawionych przez Laportę.



