Kartkę Baloguna miał anulować jeden człowiek. Komisja bez głosu

Sprawa anulowanej czerwonej kartki Folarina Baloguna wraca z nową, znacznie bardziej kontrowersyjną warstwą. Według ustaleń „Sunday Times”, przytoczonych przez L’Équipe, decyzję miał zatwierdzić sam przewodniczący komisji dyscyplinarnej FIFA, bez konsultacji z pozostałymi członkami.
Mohammad al-Kamali miał podjąć decyzję bez głosowania pełnego składu. Pozostałych 17 członków komisji nie zostało według tych doniesień zapytanych o stanowisko. FIFA nie potwierdziła oficjalnie takiego przebiegu procedury.
Opisany mechanizm stawia więc pytanie nie o samą interpretację faulu, lecz o to, kto faktycznie uczestniczył w ponownym rozpatrzeniu sprawy. Właśnie ten proceduralny element odróżnia nowe doniesienia od wcześniejszej dyskusji o słuszności kartki.
Decyzja otworzyła Balogunowi drogę do meczu z Belgią
Czerwona kartka pochodziła z wygranego przez USA 2:0 spotkania z Bośnią i Hercegowiną w 1/16 finału. Jej anulowanie pozwoliło Balogunowi wystąpić w kolejnym meczu przeciwko Belgii. Napastnik spędził na boisku 89 minut, a Amerykanie przegrali 1:4.
Przed tym starciem na Wolej ukazała się zapowiedź meczu USA – Belgia. Wtedy uwagę skupiała forma obu drużyn. Teraz dyskusję przejmuje sposób, w jaki jeden z ważnych zawodników gospodarzy odzyskał możliwość gry.
Największe pytanie dotyczy trybu pracy komisji
Nowe ustalenia przesuwają środek ciężkości z samej oceny boiskowej sytuacji na procedurę dyscyplinarną. Komisja liczyła 18 osób, lecz według relacji „Sunday Times” ostateczny ruch należał wyłącznie do jej przewodniczącego. To właśnie brak konsultacji budzi największe wątpliwości wokół całej sprawy.
L’Équipe przypomina również, że wniosek o ponowne rozpatrzenie kartki pojawił się w atmosferze publicznej reakcji Donalda Trumpa. Nie przesądza to jednak przyczyn decyzji. Na tym etapie kluczowe pozostają medialne ustalenia o przebiegu procedury i brak oficjalnego wyjaśnienia FIFA, które potwierdzałoby przedstawiony tryb działania komisji.



