
Justin de Haas potraktował transfer do Valencii jak długoterminowy projekt. Według dziennika „AS” holenderski obrońca przez pół roku przygotowywał się do przeprowadzki, zanim oficjalnie rozpoczął pracę w nowym klubie.
Porozumienie osiągnięto już w styczniu, a 26-latek wykorzystał kolejne miesiące na ograniczenie problemów z adaptacją. Uczył się hiszpańskiego, kupił dom blisko ośrodka treningowego w Paternie i planował życie w nowym mieście jeszcze przed zakończeniem sezonu.
Siedem ofert nie zmieniło jego decyzji
„AS” podaje, że De Haas odrzucił siedem innych możliwości, w tym propozycję z Middlesbrough. Wybrał Valencię i podpisał kontrakt obowiązujący do 2030 roku. Do Hiszpanii przenosi się z Famalicão, gdzie wypracował pozycję pozwalającą mu wejść na rynek La Ligi.
Tak wczesne porozumienie dało zawodnikowi rzadki komfort. Zamiast podejmować decyzję w ostatniej chwili, mógł przygotować język, miejsce zamieszkania oraz codzienną logistykę. W klubie liczą, że skróci to okres potrzebny do odnalezienia się w szatni i na boisku.
Valencia zyskuje zawodnika gotowego na zmianę
Działania De Haasa pokazują determinację, ale miejsce w podstawowym składzie będzie musiał zdobyć podczas treningów i meczów przygotowawczych. Sam wybór domu w pobliżu Paterny nie daje sportowych gwarancji, za to usuwa część pozaboiskowych przeszkód zwykle towarzyszących transferowi zagranicznemu.
Dla Valencii to korzystny punkt wyjścia. Nowy stoper przyjeżdża z jasno określonym planem, znajomością podstaw języka i świadomością środowiska, w którym będzie pracował przez następne lata.
Kontrakt do 2030 roku daje obu stronom czas na budowanie roli stopera bez pośpiechu. Pierwszym sprawdzianem będzie okres przygotowawczy, podczas którego De Haas będzie mógł wykorzystać wcześniejsze przygotowania do szybkiego wejścia w zasady gry zespołu.



