Infantino odpowiada krytykom. Mundialowe przerwy to coraz większy temat

Przerwy na nawodnienie miały chronić piłkarzy przed upałem, ale na Mistrzostwach Świata 2026 stały się jednym z najbardziej dyskutowanych elementów turnieju. Gianni Infantino zabrał głos po krytyce trenerów, zawodników i kibiców, którzy zwracają uwagę, że trzyminutowe postoje zmieniają rytm meczów.
Według Reutersa prezydent FIFA przekonuje, że decyzja ma charakter sportowy. Przerwy są obowiązkowe w każdym spotkaniu, w 22. i 67. minucie, niezależnie od temperatury, stadionu czy warunków pod dachem. Dla federacji kluczowe ma być równe traktowanie drużyn, a nie zostawianie tej kwestii wyłącznie pogodzie.
Trzy minuty, które zmieniają mecz
Problem polega na tym, że te same trzy minuty stały się dodatkowym momentem dla sztabów. Trenerzy mogą przekazać korekty, piłkarze łapią oddech, a mecz na chwilę traci naturalny ciąg. Thomas Tuchel i Marcelo Bielsa znaleźli się wśród tych, którzy widzą w tym ingerencję w charakter gry.
Infantino odpowiada argumentem turniejowej sprawiedliwości. Jeśli jedna drużyna miałaby dodatkową przerwę tylko dlatego, że gra w większym upale, a inna nie, przewaga mogłaby zależeć od terminarza i stadionu. FIFA chce więc jednego standardu dla wszystkich uczestników mundialu.
Sport kontra ekran reklamowy
Najbardziej drażliwy jest jednak wątek telewizyjny. Reuters odnotowuje, że przerwy otwierają nadawcom dodatkowe okna reklamowe, co podsyciło dyskusję o komercjalizacji turnieju. Infantino odrzuca ten zarzut i podkreśla, że umowy komercyjne były podpisane wcześniej, a FIFA nie traktuje tej zasady jako nowego źródła przychodu.
Debata raczej szybko nie zniknie. Im dłużej mundial będzie trwał, tym częściej trzyminutowa pauza może decydować o tempie, nerwach i taktycznych poprawkach. A jeśli przyjdzie faza pucharowa, każdy taki postój będzie oglądany jeszcze uważniej.



