
Atlético Madryt ma wykonać ostatni wysiłek w sprawie Nico Gonzáleza. AS podaje, że klub z Madrytu i Juventus są blisko porozumienia, ale cała operacja może zamknąć się niżej, niż pierwotnie zakładano przy kontekście wykupu.
Według hiszpańskiego dziennika mowa o kwocie około 25 milionów euro z bonusami. To mniej niż 32 miliony euro, które wcześniej pojawiały się jako punkt odniesienia dla pełnego kosztu transferu. Atlético próbuje więc zatrzymać zawodnika lubianego przez Diego Simeone, ale bez płacenia ceny, która od początku obciążyłaby budżet.
Simeone ma argument sportowy, klub liczy pieniądze
Nico González rozegrał w sezonie 37 meczów i strzelił 5 goli. To liczby pokazujące, że nie chodzi o zawodnika z marginesu kadry. AS podkreśla, że piłkarz podoba się Simeone, a w Atlético taki sygnał zwykle ma znaczenie przy planowaniu skrzydeł i ofensywnych wariantów.
Jednocześnie cała historia pozostaje transferową układanką z ceną i bonusami w centrum. Atlético nie tylko chce piłkarza, ale też chce tak ułożyć rozmowy z Juventusem, by finalny koszt był łatwiejszy do przyjęcia.
Blisko nie znaczy jeszcze podpisane
AS opisuje sprawę jako zaawansowaną i opartą również na sygnałach z Włoch. To ważne, bo przy takim etapie każde sformułowanie ma znaczenie. Porozumienie między klubami może być blisko, ale nie ma jeszcze oficjalnego komunikatu o zamkniętym transferze.
Dla Atlético byłby to ruch w stylu klubu: zawodnik pasujący trenerowi, znający presję dużych meczów i dostępny w cenie, którą można jeszcze negocjować. Jeżeli Madryt rzeczywiście dopnie operację w okolicach 25 milionów euro z bonusami, będzie mógł mówić nie tylko o wzmocnieniu, ale też o dobrze rozegranej cenie.
Argentyńczyk daje Simeone wariant, który można wykorzystać na kilku wysokościach boiska. To właśnie elastyczność sprawia, że Atlético ma powód, by walczyć o finalną cenę, zamiast odpuścić po pierwszych rozmowach z Juventusem.
Jeśli bonusy będą kluczowe, szczegóły umowy mogą zdecydować o tym, czy Juventus zaakceptuje zejście z pierwotnego pułapu.



