
Sevilla ma za sobą trudny sezon, protesty i kryzys instytucjonalny, ale kibice nie odwrócili się od klubu. AS podaje, że klub przekroczył już 25 tysięcy odnowień karnetów, czyli ponad 65 procent socios z dotychczasową relacją z Sevillą.
To liczba, która wybrzmiewa mocniej właśnie przez kontekst. Na Ramón Sánchez-Pizjuán nie brakuje niezadowolenia, a prezes José María Del Nido Carrasco pozostaje jedną z twarzy napięcia wokół klubu. Mimo tego kibice odpowiadają w najbardziej konkretny sposób: odnawiają miejsca na stadionie.
Lojalność nie oznacza spokoju wokół zarządu
Najważniejsze w tej historii jest rozróżnienie nastroju. AS opisuje wysokie tempo odnowień, ale to nie znaczy, że kibice nagle zaakceptowali kierunek władz klubu. Sevilla wciąż mierzy się z konsekwencjami słabego sezonu, a atmosfera wokół zarządu pozostaje daleka od sielanki.
Właśnie dlatego liczba ponad 25 tysięcy karnetów robi wrażenie. Pokazuje, że dla wielu fanów krytyka władz i przywiązanie do klubu funkcjonują równolegle. Można protestować przeciwko decyzjom zarządu, a jednocześnie nie oddawać miejsca na trybunie.
Proces jeszcze się nie skończył
Termin odnowień trwa do 2 lipca, a później ma ruszyć okres zmian miejsc. Ostateczny obraz karnetowej kampanii dopiero się więc ułoży, ale Sevilla już teraz dostała sygnał, że jej baza kibicowska pozostaje bardzo mocna.
Dla klubu z dołu i środka hiszpańskiej narracji to ważny moment. Po sezonie pełnym rozczarowań stadion nadal może być punktem oparcia. Teraz pytanie brzmi, czy drużyna i władze potrafią odpowiedzieć na lojalność trybun czymś więcej niż tylko kolejną kampanią sprzedażową.
Dla Sevilli taka reakcja trybun może być też ostrzeżeniem. Skoro kibice zostają, klub nie może tłumaczyć słabego klimatu brakiem wsparcia. Odpowiedzialność wraca do zarządu i drużyny, które muszą zmienić energię wokół sezonu.



