
Javi Puado wykonał kolejny ważny krok w rehabilitacji po operacji więzadła krzyżowego. Kapitan Espanyolu biega już na boisku i codziennie pracuje na siłowni. Jego osobistym celem jest powrót do zespołu przed Bożym Narodzeniem.
Napastnik podkreśla, że nie chce wyznaczać konkretnego dnia ani forsować kolana. Nie zdąży na ligową inaugurację z Levante 16 sierpnia. Najważniejsze jest dla niego odzyskanie pełnej gotowości, która pozwoli wrócić do rywalizacji bez skracania kolejnych etapów.
Puado jest z drużyną, choć trenuje osobno
Kapitan pojechał z zespołem na zgrupowanie w Navacie i pozostaje częścią codziennego życia szatni. Na murawie wykonuje bieg ciągły, a obciążenia są kontrolowane przez sztab medyczny. To wyraźny postęp, ale jeszcze nie etap treningu na równych zasadach z kolegami.
Puado doznał poważnej kontuzji kolana w styczniu. Długa przerwa była trudna także dlatego, że Espanyol w drugiej części sezonu wpadł w serię słabych wyników. Zawodnik próbował wtedy pomagać drużynie jako kapitan, choć nie mógł wpływać na mecze golami.
Szatnia stoi za Manolo Gonzálezem
W rozmowie z La Grada Ràdio Puado potwierdził pełne poparcie zespołu dla trenera. Przyznał, że słaba wiosna mogła wywołać wątpliwości wśród kibiców, lecz codzienna praca i atmosfera w grupie pozostają dobre.
Espanyol chce uniknąć kolejnego nerwowego sezonu i zbudować stabilną pozycję w lidze. Powrót kapitana ma być ważnym elementem tego planu. Najpierw jednak Puado musi spokojnie dokończyć rehabilitację, a świąteczny termin pozostaje jego nadzieją, nie medyczną gwarancją.
Obecność z grupą pozwala mu zachować wpływ na szatnię także bez gry. To ważne po sezonie podzielonym na dobrą pierwszą część i znacznie trudniejszą wiosnę. Puado chce wrócić do zespołu, który będzie walczył o spokojniejszą pozycję, a nie reagował na kolejne kryzysy.



