
Gerard Martín zaczyna nowy sezon Barcelony już nie jako boczny, lecz środkowy obrońca. Hansi Flick poinformował go o zmianie podczas pierwszego meczu w Korei i przekazał prostą wskazówkę: ma pozostać sobą. 24-latek szybko odnalazł się w nowym miejscu.
W rozmowie z „Mundo Deportivo” Martín przyznał, że czuje się komfortowo na środku defensywy. Szczególnie odpowiada mu odważna gra Barcelony, z wysoko ustawioną linią i dużą przestrzenią za plecami obrońców. Jak sam podkreśla, lubi ryzyko wpisane w taki sposób bronienia.
Nowa pozycja oznacza większą odpowiedzialność
Zmiana nie dotyczy jedynie miejsca na boisku. Po odejściu Iñigo zadania związane z komunikacją defensywy mają dzielić Martín oraz „Cuba”. Środkowi obrońcy muszą kontrolować ustawienie całej formacji, reagować na ruch napastników i podejmować szybkie decyzje, gdy zespół traci piłkę wysoko.
Martín podkreślił, że czuje się już stałym elementem drużyny. Rozpoczyna trzecią pretemporadę z Flickiem, więc dobrze zna wymagania trenera i rytm pracy jego sztabu. Nowa pozycja może zwiększyć jego znaczenie, zwłaszcza jeśli utrzyma pewność w pojedynkach i wyprowadzaniu piłki.
Lewandowski odszedł, Raphinha prowadzi szatnię
Obrońca odniósł się także do zmian w hierarchii zespołu. Odejście Roberta Lewandowskiego nazwał trudnym i mocno podkreślił etykę pracy polskiego napastnika. Za formalnego lidera wskazał kapitana Raphinhę, choć zaznaczył, że odpowiedzialność w szatni jest rozłożona na większą grupę piłkarzy.
Wypowiedź Martína pokazuje, jak Barcelona chce połączyć odważny system Flicka z nowym podziałem ról. Dla samego zawodnika najbliższy sezon będzie testem, czy po przejściu do centrum defensywy stanie się jednym z jej punktów odniesienia.
Najważniejsza pozostanie konsekwencja. Wysoka linia nagradza odwagę, ale szybko obnaża spóźnione reakcje i brak komunikacji. Martín otwarcie akceptuje tę odpowiedzialność, co daje Flickowi argument, by dalej rozwijać go w centrum obrony.



